Co słychać, widać i czuć w Anglii! Blog dla krewnych i znajomych królika - także tych wirtualnych. OBCYM wstęp wzbroniony!
Blog > Komentarze do wpisu
Pierwszy śnieg :)

445.

Prawie całą niedzielę przespałam i wstałam z łóżka dopiero po 17:00. Postanowiłam przynajmniej jeden dzień pochorować i nie wychodzić z domu. W poniedziałek i we wtorek w ciągu dnia pracowałam, a wieczorem uczyłam polskiego, po raz ostatni przed Świętami. Śpiewaliśmy polskie kolędy i robiliśmy wycinanki :) Spotkałam się też z moim promotorem i ustaliliśmy, że będę próbowała wyrobić się na koniec kwietnia z przygotowaniem do transferu z MPhil na PhD. Oznacza to, że zanim skończy mi się kontrakt i być może sponsoring na te studia, będę przynajmniej miała w ręku dyplom Magistra Filozofii :) To więcej niż tytuł Magistra Sztuki i połowa drogi do doktoratu :)

W środę miałam wolne, bo ludzie z pracy szli na imprezę świąteczną do restauracji, a ja miałam mieć ostatnie zajęcia na kursie nauczycielskim. Zajęcia mi odwołali, ale nikomu nie powiedziałam, bo nie miałam za bardzo ochoty iść z nimi na to "Christmas Do". Wolałam mieć dzień wolny i pójść sobie do kina :) Spotkałam się z Patrykiem, który odprowadził mnie do Muzeum i poszłam najpierw na "Bunny and the Bull" twórców Mighty Boosha, a potem na francuski dramat rodzinny "The First Day of the Rest of Your Life" (Le premier jour du reste de ta vie). Pierwszy z nich był dosyć dziwny i wbrew pozorom nie taki znowu zabawny, bo traktował o śmierci. Drugi też nie był rozrywkowy, ale bardzo dobry. Polecam.

  
Edward Hogg i Simon Farnaby w "Bunny and the Bull" oraz rodzina Duvalów w komplecie :)

W czwartek zamieniłam się z kolegą z pracy i przyszłam na 9:30, żeby on mógł pospać i poleczyć kaca po imprezie :) W związku z tym wyszłam już o 14:30 i poszłam do polskiego sklepu zamówić ciasto na święta, po które muszę iść we wtorek. Zostałam zaproszona w pierwszy dzień świąt przez parę moich studentów, Wigilię zaś spędzę z Chinką :) Kiedy wracałam, rozpętała się burza śnieżna. Musiałam jednak jechać do Leeds na kolejną wizytę u "pani shrink". Zajęło mi to jednak dużo więcej czasu niż przypuszczałam i nie zdążyłam już zajrzeć do biblioteki uniwerku w Leeds, tak jak planowałam. Zresztą i sama wizyta przeciągnęła się o ponad godzinę i dopiero po 21 byłam w domu. Ale jestem dość zadowolona z terapii i umówiłam się już na kolejne spotkanie w styczniu.

  
Śnieg w grudniu to tutaj rzadkość :) Szczególnie taki, który by się utrzymał parę dni! :)

W piątek wieczorem dotarłam wreszcie na ostatnie w tym roku Kółko Francuskie. Poszłam z Conradem, Jeanem i Victorem na kolację do restauracji śródziemnomorskiej Cyrus, a potem na 23:00  na FND, czyli Friday Night Disco :) Jest to impreza studencka organizowana co piątek przez Student Union, na której jeszcze nie byłam odkąd tam pracuję :) Wzięłam więc tym razem darmowy bilet i poszłam. Krystian doszedł
przed 2 w nocy - po jego imprezie świątecznej z pracy - i balowaliśmy do 4 rano! :) Wytańczyłam się wreszcie trochę, ale w sobotę nie chciało mi się wstać z łóżka. Musiałam jednak jechać do sklepów po różne rzeczy. Potem zrobiłam pranie, a na 19:00 poszłam do polskiej restauracji spotkać się z trójką moich studentów. Po 21:00 jeden z nich odwiózł mnie do domu.

W niedzielę zabrałam się za mieszkanie, wykorzystując wszystko, co poprzedniego dnia kupiłam. Najpierw spryskałam mieszkanie sprayem "Antz Killer" przeciwko mrówkom, które się u nas zagnieździły. Potem wsypałam "Soda Crystals" do odpływu prysznica i umywalki, żeby je przepchać, tak jak mi poradził Jan. A na koniec wzięłam drabinę, którą na szczęście znalazłam na korytarzu i pomalowałam sufit w łazience. Najpierw zmyłam pleść, która zaczęła wychodzić spod farby. Potem położyłam podkład podobno zapobiegający pleśni, a na koniec farbę. Od paru miesięcy nie mogłam się tego doprosić, więc powiedziałam agencji, że jak do Świąt nikt nic nie zrobi, to ja się sama tym zajmę. A potem wystawię im rachunek i zapłacę mniej
szy czynsz w tym miesiącu :)
niedziela, 20 grudnia 2009, annad9

Polecane wpisy

  • Pozegnanie z Anglia!

    681. W poniedzialek wstalysmy z Majka rano i po poludniu pojechalysmy z ich synkiem na spacer do parku do Chorlton. Po godzinie siedzenia na placu zabaw poszlis

  • Wyprowadzka!

    680. W poniedziałek wstałam o 8:45 i na 10:00 pojechałam na ostatni masaż. Tym razem umówiłam się na godzinny masaż całego ciała. Po 11:00 wyszłam i poszłam pie

  • Cuban Fury! :)

    679. W poniedziałek wstałam o 11:00 i na 12:00 poszłam do pracy. Dostałam maila od promotora, że egzaminator zewnętrzny chce przesunąć datę mojej obrony, bo uni