Co słychać, widać i czuć w Anglii! Blog dla krewnych i znajomych królika - także tych wirtualnych. OBCYM wstęp wzbroniony!
Blog > Komentarze do wpisu
Listopad (... i koniec)
442.

W niedzielę 8 listopada pojechałyśmy znów z Wanyu na wycieczkę jako 'helperki', tym razem do Liverpoolu. Ostatni raz byłam tam z Mattem i wiele miejsc mi o nim przypominało. Właściwie to nie chciałam tam za bardzo jechać, ale to lepsze niż siedzenie w domu i obiad mam na koszt uniwerku :) Poszłyśmy więc do sushi baru i zrobiłyśmy zakupy świąteczne. Później w tygodniu Piotrek przyniósł ze sobą swój komputer i obejrzeliśmy "Drzazgi" Pieprzycy - ostatni film z listy. Okazało się, że warto było poczekać. Zdecydowałam, że pokażemy ten film na festiwalu, obok "Tataraku" Wajdy. Podobnie jak "Wesele" Smarzowskiego, to film o tym, że miłość jest ważniejsza niż pieniądze :)

  
Rzeźba w Liverpoolu, który nigdy wcześniej nie widziałam i kadr z filmu "Drzazgi.

Następny weekend spędziłam w Belfaście. Co roku wyjeżdżam gdzieś na urodziny, których nie obchodzę. Miała ze mną lecieć Cheryl, koleżanka z byłej pracy, która wiedziała, że to moje urodziny, ale zaspała na samolot i dzięki temu nikt nie wiedział, z jakiej okazji tam jestem :) Dopóki sama nic nie powiedziałam :) Ale po kolei - stawiłam się w hostelu, w którym miałyśmy zarezerwowany pokój i spytałam właściciela, czy nie ma jedno-osobowego, bo zostałam sama. Zamienił mi pokój na trochę mniejszy i trochę tańszy, po czym poszłam zwiedzać .Wsiadłam w autobus wycieczkowy, który mnie obwiózł po
mieście, po czym wysiadłam z niego, żeby porobić zdjęcia muralom. Wieczorem poszłam znów na sushi, a potem wróciłam do pokoju i zdrzemnęłam się trochę. Potem poszłam na dół, bo właściciel hostelu, William z RPA, obiecał, że będzie impreza :)

Napiliśmy się w parę osób irlandzkiej whisky, którą nas częstował. Po raz pierwszy napiłam się alkoholu po ponad roku. A potem William zapytał, kto idzie do pubu, ale tylko ja byłam chętna, więc poszliśmy we dwójkę. Potańczyłam trochę, a potem po drugiej jak zamknęli pub wróciliśmy do hostelu i rozmawialiśmy w kuchni do 7 rano :) William opowiadał mi niesamowite historie o swoim dzieciństwie w Republice Południowej Afryki, gdzie miał czarnoskórą służącą. A ja przyznałam mu się, że to moje urodziny. W końcu poszliśmy spać na jakieś 3 godziny, po czym spakowałam się i poszłam jeszcze trochę pozwiedzać, zanim pojechałam na lotnisko i wróciłam wieczorem do domu. Mój wyjazd urodzinowy był więc bardzo udany, a
Belfast bardzo mi się spodobał. Jeszcze tam kiedyś wrócę!

  
Ratusz w Belfaście i Divis Tower, na dachu której wojska brytyjskie miały punkt obserwacyjny.

Po powrocie poszłam do kina na film animowany "Fantastic Mr. Fox" (Fantastyczny pan Lis), w którym głosu głównym bohaterom użyczyli tacy aktorzy jak George Clooney, Meryl Streep, Bill Murray czy William Dafoe :) W czwartek 19 listopada obudziłam się o 5 rano i nie mogłam już zasnąć. Pomyślałam, że sprawdzę, czy dostałam już pensję z college'u. Pieniądze były na koncie, więc postanowiłam sprawdzić ceny biletów na Gwadelupę. Były tańsze niż jak poprzednio sprawdzałam. Przed 6 rano miałam już kupiony bilet, żeby przypadkiem nie podrożał :) Po pracy pojechałam do Leeds na kolejny wizytę u "pani shrink", skarżąc się jej, że jestem nieodpowiedzialna i wydaję za dużo pieniędzy na podróże :) W sobotę spotkałam się z Sandrą, która też kupiła już bilet i
leci ze mną odwiedzić Sally. Poszłyśmy z Krystianem i jego znajomymi na kręgle. Potem Sandra poszła do domu, a my najpierw na obiad do Chińczyka, a później potańczyć do klubu Flares/Reflex.

  
"Fantastyczny pan Lis" z przyjaciółmi oraz klub Flares/Reflex w Bratfoot, gdzie czasem balujemy :)

W niedzielę spotkałam się znów z Sandrą i Krystianem. Pojechaliśmy na casting do filmu "King's Speech", w którym wystąpią m.in. Colin Firth and Geoffrey Rush, a także Helena Bonham Carter, Michael Gambon, Timothy Spall i Derek Jacobi. Jedną ze scen będą kręcić na stadionie Bratfoot Bulls :) I potrzebowali statystów, więc daliśmy się sfotografować, podaliśmy im swoje wymiary i czekamy na telefon :) Wracając rozmawialiśmy o Gwadelupie i Krystian stwierdził, że też by się z nami przejechał. Parę dni później kupił bilet :) Tymczasem w pracy wysłali mnie na Visa Session, w trakcie której doradca wizowy tłumaczy, jak należy wypełnić aplikację. Przy okazji dowiedziałam się, ile trzeba zapłacić, żeby otrzymać wizę studencką w UK. Jakie szczęście, że już nie potrzebujemy wiz!

  
Symbol Bratfoot Bulls i stadion, na którym będą kręcić scenę przemówienia króla Jerzego VI.

W następny weekend poszłam z Wanyu w piątek na imprezę pożegnalną
Davida, naszego wspólnego znajomego z uniwersytetu, który idzie na emeryturę. David przygotowywał mnie do ECDL (European Computer Driving Licence). Impreza odbywała się w jednej z sal głównego budynku uniwerku, która była udekorowana balonami, jak na wesele :) W dodatku do tańca przygrywał zespół folkowy The Great Northern Ceilidh Band, więc się wyskakaliśmy :) W sobotę poszłam na dość zabawną rumuńską komedię o miejskich legendach ze "złotych czasów komunizmu", czyli "Tales from the Golden Age" (Opowieści Złotego Wieku). A w niedzielę wieczorem byłam na Language Exhange i strasznie zmarzłam oglądając "Bombón. El Perro" (Bombon. Historia pewnej przyjaźni). W dodatku przypomniałam sobie, że już go kiedyś widziałam, na jakimś festiwalu, w moim poprzednim życiu, w Polsce :)

  
Legenda o świni z "Opowieści Złotego Wieku" i scena z argentyńskiego filmu "Bombón" :)

piątek, 11 grudnia 2009, annad9

Polecane wpisy

  • Pozegnanie z Anglia!

    681. W poniedzialek wstalysmy z Majka rano i po poludniu pojechalysmy z ich synkiem na spacer do parku do Chorlton. Po godzinie siedzenia na placu zabaw poszlis

  • Wyprowadzka!

    680. W poniedziałek wstałam o 8:45 i na 10:00 pojechałam na ostatni masaż. Tym razem umówiłam się na godzinny masaż całego ciała. Po 11:00 wyszłam i poszłam pie

  • Cuban Fury! :)

    679. W poniedziałek wstałam o 11:00 i na 12:00 poszłam do pracy. Dostałam maila od promotora, że egzaminator zewnętrzny chce przesunąć datę mojej obrony, bo uni