Co słychać, widać i czuć w Anglii! Blog dla krewnych i znajomych królika - także tych wirtualnych. OBCYM wstęp wzbroniony!
Blog > Komentarze do wpisu
Tak zwany międzyczas (ciąg dalszy)

440.

Pod koniec września odwiedzili mnie Majka z chłopakiem, z którymi zabrałam się do Manchesteru na niesamowity
koncert Massive Attack w Apollo Theatre. Potem odwiedził mnie Bob z Cardiff, który zanocował dwie noce i zwiedził pobliski York. Byłam już dość zmęczona psychicznie i fizycznie, więc po jego wyjeździe trochę odpoczęłam. Nie chodziłam nawet do kina, aż do początku października, kiedy to wybrałam się na film "Dorian Gray" i dokument "3 Miles North of Molkom". Spotkałam na nim Toma z Agnès, która właśnie przyjechała go odwiedzić. Spotkaliśmy się jeszcze parę dni później na kolacji u Jeana, zanim wróciła do Francji i pojechała na trzy miesiące do Meksyku :)

  
Massive Attack na koncercie w Apollo Theatre w Manchesterze i marcepanowe owoce od Boba.

  
Sceny z filmów "Dorian Gray" i "3 Miles North of Molkom".

W październiku dużo chodziłam do kina, żeby zapomnieć i nie myśleć. Z Piotrkiem poszliśmy na nietypową, bo zabawną komedię romantyczną "(500) Days of Summer" (500 dni miłości). Potem wybrałam się na przezabawną komedię "Away We Go" (Para na życie) o nietypowej parze 30-paro latków :) W domu obejrzałam na DVD film "Once Upon a Time in America" (Dawno temu w Ameryce), który dostałam na imieniny, a zaraz potem wybrałam się do Muzeum na "Once Upon a Time in the West" (Pewnego razu na Dzikim Zachodzie). Oba mi się dość podobały, choć pierwszy jednak bardziej. W drugim natomiast było wiele nastrojowych scen, do których klimatem podobny był "Kill Bill" :)

  
Zabawne "(500) Days of Summer" i jeszcze zabawniejsze "Away We Go" :)

  
DeNiro w "Dawno temu w Ameryce" i najlepsza scena z "Pewnego razu na Dzikim Zachodzie".

Potem poszłam na dokument o
Agnès Varda i francuskiej nowej fali "Beaches of Agnès" (Les plages d'Agnès), ale nie jestem fanką tego nurtu w kinie, więc film średnio mnie zainteresował. Jak na dokument był dla mnie za bardzo udziwniony i bohaterka często działa mi na nerwy swoją postawą "starej-maleńkiej". Ale cóż, to w końcu ikona kina, więc jej wolno :) W weekend wybrałam się z Wanyu na spacer do Lister Parku i do Pierogarnii na obiad. Wanyu bardzo lubi polskie jedzenie, bo mówi, że przypomina jej dzieciństwo. Wychowała się w Chinach, niedaleko granicy z Rosją, i jadła rosyjskie potrawy, które często były podobne do polskich. Ostatnio bardzo się do siebie zbliżyłyśmy. Chodzimy zawsze we wtorek po zajęciach na drinka i podtrzymujemy się nawzajem na duchu :) Do tej pory były to bezalkoholowe drinki, bo przez ponad rok nie piłam przecież w ogóle alkoholu.

  
Agnès Varda w samochodzie z kartonu i lew z Lister Parku, gdzie byłam na spacerze z Wanyu.

Później wybrałam się na kolejny "double bill" - najpierw na bardzo dobry dokument o modzie i jej guru Annie Wintour "The September Issue", a potem na "Imperium zmysłów", bo to jeden z tych klasyków, których nigdy nie widziałam, ale szczerze mówiąc, niewiele straciłam :) Japońskie filmy jednak do mnie nie docierają. W połowie października wzięłam wolne z pracy i poszłam do Muzeum na konferencję "Women in Media" (Kobiety w mediach), żeby zobaczyć jak wyglądają takie prezentacje i lepiej się przygotować do mojej. Konferencja była bardzo i ciekawa, a wieczorem było otwarcie wystawy, na które zostaliśmy wszyscy zaproszeni. Skoczyłam więc tylko na chwilę do domu, żeby się przebrać i spotkać z S
éverine, która przyjechała do Bratfoot na weekend ze swoim chłopakiem. Świetnie się bawiłyśmy na wernisażu, a potem Séverine została u mnie na noc :)

  
"The September Issue" - film o przyjaźni i "Imperium zmysłów" - o namiętności silniejszej niż śmierć.

W weekend poszłam na bardzo dobry balet w wykonaniu Mark Morris Dance Group razem z Jolą - dziewczyną, która robiła badania o Polakach w Bratfoot. Spotkałam się z nią i jej mężem, jak byłam latem w Warszawie. Poszliśmy we czwórkę z jej mamą na spacer po Łazienkach. Wróciła do Bratfoot na miesiąc, żeby dokończyć badania, tym razem rozmawiając z wieloma moimi studentami, ze starszą Polonią, na temat dwujęzyczności. Następnego dnia pojechałyśmy z Wanyu jako "helperki" na wycieczkę organizowaną przez uniwersytet do Chester, gdzie zjadłyśmy bardzo dobry obiad we francuskiej restauracji. Myślałam, że uda mi się tam spotkać z Gemmą, ale niestety nic z tego nie wyszło, bo nie odebrała telefonu ode mnie, mimo iż wcześniej wstępnie umówiłyśmy się na kawę Od tamtej pory znów
się do siebie nie odzywamy :)

  
Mark Morris Dance Group w akcji i rzeźba w "Celebration of Chester" pod ratuszem.

Pod koniec października poszłam jeszcze do kina na "The Soloist" (Solista) z jednym z moich ulubionych aktorów - Robertem Downeyem Juniorem :) Ostatnio miałam fazę na trzeci sezon Ally McBeal, który zaczęłam oglądać na Internecie, bo w tym sezonie właśnie pojawił się tam Robert :) Myślę, że właśnie pod wpływem tego serialu postanowiłam udać się do terapeutki, którą pieszczotliwie nazywam "moją panią shrink" i
umówiłam się na pierwszą wizytę. Po Ally wzięło mnie jeszcze na pierwsze odcinki "Przyjaciół" (Friends) i parę fragmentów z serialu "Przystanek Alaska" (Northern Exposure :) Kiedyś to kręcili seriale, a teraz... to ja nie oglądam telewizji :)

  

Jamie Foxx i Robert Downey Junior w "Soliście" oraz początki Ally McBeal :)

  
Bohaterowie starych, dobrych seriali - "Przyjaciele" i "Przystanek Alaska" :)

W kolejny weekend wybrałam się znów do Alhambry. Tym razem poszłam z Wanyu na balet na podstawie książki "Wichrowe wzgórza" w wykonaniu Northern Ballet Theatre. Wanyu była w Alhambrze po raz pierwszy, ale powiedziała, że nie ostatni, bo bardzo się jej podobało. Tego samego dnia odwiedziła mnie Liene z Hospitality Club, która przyjechała na kurs fitnessu do Shipley. Poszłam z nią i z Wanyu do restauracji śródziemnomorskiej, a potem do kina na film animowany "Up" (Odlot), na którym nieźle się ubawiłyśmy :) Liene pochodzi z Łotwy i spała u mnie tylko dwie noce, ale zaprosiła mnie do Londynu, gdzie teraz mieszka. Tymczasem pożegnałam się z Sally, która poleciała na 9 miesięcy na wolontariat na Gwadelupę, a ja obiecałam jej, że ją tam odwiedzę :)

     
"Wichrowe wzgórza" w wykonaniu
Northern Ballet Theatre i dwie sceny z filmu "Up" :)

Pod koniec października pod ratuszem odbył się protest przeciwko zburzeniu Odeonu - starego kina, który stoi zamknięty w samym środku miasta, tuż obok Alhambry, i straszy :) Wraz z Sue, Sarah Jane i jej chłopakiem Robertem i
Séverine, która przyjechała znów na weekend dołączyłyśmy się do protestujących, żądając odnowy tego budynku. Protest przeniósł się potem pod sam Odeon, gdzie pisaliśmy na jego murach kredą, jakie są nasze żądania. Na koniec złapaliśmy się wszyscy za ręce i zrobiliśmy krąg wokół budynku. Dołączyła do nas Jola i jej mąż, który przyjechał ją odwiedzić w Bratfoot i parę dni później wracali razem do Polski. Niestety, nie było za dużo ludzi, bo poprzedniej nocy balowali na imprezach z okazji Halloween. Ja też byłam na jednej, w polskim klubie, gdzie spotkałam przyjaciółkę Sally i jej chłopaka. Ale było kiepsko, więc szybko wróciłam do domu.

  
Protestujący pod Alhambrą koło Odeonu i mój wpis w obronie tego budynku (na dole :)
czwartek, 03 grudnia 2009, annad9

Polecane wpisy

  • Pozegnanie z Anglia!

    681. W poniedzialek wstalysmy z Majka rano i po poludniu pojechalysmy z ich synkiem na spacer do parku do Chorlton. Po godzinie siedzenia na placu zabaw poszlis

  • Wyprowadzka!

    680. W poniedziałek wstałam o 8:45 i na 10:00 pojechałam na ostatni masaż. Tym razem umówiłam się na godzinny masaż całego ciała. Po 11:00 wyszłam i poszłam pie

  • Cuban Fury! :)

    679. W poniedziałek wstałam o 11:00 i na 12:00 poszłam do pracy. Dostałam maila od promotora, że egzaminator zewnętrzny chce przesunąć datę mojej obrony, bo uni