Co słychać, widać i czuć w Anglii! Blog dla krewnych i znajomych królika - także tych wirtualnych. OBCYM wstęp wzbroniony!
Blog > Komentarze do wpisu
I feel like dancing! :)

544.

W poniedziałek poszłam po raz pierwszy do pracy po urlopie. Założyłam moją nową spódniczkę i nastawiłam się pozytywnie. Ku mojemu zaskoczeniu dostałam od wszystkich kartkę z gratulacjami z okazji Graduation. Ktoś się wygadał i teraz wszyscy w pracy już wiedzą. Po pracy wróciłam do domu, pomalowałam paznokcie i rąk i u nóg (po raz trzeci w życiu :) i założyłam jedną z nowych bluzek. Obudziłam Krystiana, który wrócił do domu w środku nocy z roweru i poszliśmy około 20:00 na salsę. Potańczyłam i porozmawiałam znów z Jonathanem, który tym razem czule się ze mną pożegnał :) We wtorek poszłam jak zwykle do pracy na 12:00 i wyszłam o 17:00. Weszłam na chwilę do domu i zjadłam kanapkę, a potem poszłam na 18:00 na Leaving Do jednej babki z Fabrics, która przeprowadza się do Los Angeles, bo chce zostać aktorką :) Po drodze spotkałam mojego byłego nauczyciela Kreatywnego Pisania z żoną. Razem poszliśmy na imprezę, na któej pojawił się też Matt. Dawno go nie widziałam i w sumie miło było go znów zobaczyć. Pogadaliśmy trochę, a potem odbyła się prezentacja strony Sponduly, o której pewnie jeszcze wspomnę. bo mam zamiar dzieki niej zorganizować swój pierwszy festiwal filmowey :) Wyszłam razem z Mattem i poszłam pożegnać się z Jacqueline i Arnoldem, którzy nazajutrz lecieli do Francji - ona na stałę, a on na tydzień. Doszedł do nas Krystian i posiedzieliśmy u nich do północy, pijąc wino, rozmawiając  i tańcząc salsę :)

W środę w nocy nie mogłam spać, bo chyba wypiłam za dużo czerwonego wina :) W końcu zwlokłam się z łóżka i poszłam na 12:00 do pracy. Po 17:00 wróciłam do domu i zjadłam obiad. Położyłam się na chwilę na łóżku i zasnęłam, więc znów nie poszłam na zumbę. Jak się obudziłam to złożyłam parę aplikacji o pracę, bo ostatnio pojawiło się parę ciekawych propozycji. Ale czekałam jeszcze aż Jan sprawdzi mi mój list motywacyjny, który chciałam wysłać do pewnej firmy, na której bardzo mi zależy. W czwartek poszłam jak zwykle do pracy na 12:00 i miałam właśnie wysłać kolejną aplikację o pracę, kiedy zorientowałam się, że przesłałam sobie wszystkie dokumentu z wyjątkiem CV! Pobiegłam więc do domu i przesłałam je sobie, a koleżanka z pracy kryła mnie w tym czasie przez prawie pół godziny :) Po długim namyśle postanowiłam się też zgłosić jednak jako ochotniczka do trzech kolejnych pokazów mody :) Wiem, że miałam już przejśc na emeryturę, ale stwierdziłam, że skoro mnie chcą, a ja się przy tym dobrze bawię i mam potem fajne zdjęcia, to czemu nie? Po pracy poszłam do Sport Centre na sprawdzenie masy ciała na specjalnej maszynie i dowiedziałam się, że wszystko mam w normie :) Potem poszłam z dwoma dziewczynami z pracy do wegetarianskiej restauracji Prashad i zamówiłam
Special Chaat polecany przez Gordona Ramsaya jako przystawkę, a potem Massala Dosa i sweet lassi). Wracając do domu odebrałam wreszcie swoją walizkę od koleżanki Nancy.

  
Malutka restauracyjka
Prashad oraz Gordon Ramsey, który nakręcił w niej jeden z programów.

W piątek obudziłam się o 7:00, bo sąsiedzi za ścianą puścili znów głośno dyskotekową muzykę. Żeby ich zagłuszyć włożyłam słuchawki i posłuchałam sobie utworów Yanna Tiersena. Do pracy poszłam na 9:30, bo szefowa i druga babka z recepcji wzięły urlop, a odbieramy właśnie studentów z lotnisk i musiałam wszystko skoordynować. Przez Internet zamówiłam pizzę na wieczór do 1in12, bo dostałam kupon ze zniżką. Neil wysyłał mi SMSa z Wrocławia, gdzie pojechał na Festiwal Nowe Horyzonty. Po powrocie do domu zdrzemnęlam się i nie poszłam znów na salsę areobik. Obudziłam się po 20:00 i poszłam na 21:00 do 1in12 na Kółko Francuskie. Była już tam Sally i wkrótce dostarczyli pizzę, która zjadłyśmy na spółkę. Później doszło do nas jeszcze czworo wolontariuszy: chłopak i dziewczyna z Kostaryki oraz chłopak i dziewczyna z Francji :) Po jednej partii bilarda Sally pojechała ostatnim autobusem do domu, a my poszliśmy w piątek do Polskiego Klubu na imprezę No Hands, ale jeszcze się nie rozkręciła, więc poszliśmy do Che Bar. Po półgodzinie wróciłam na No Hands i spotkałam znajomego, który jak się okazuje też pracuje na uniwerku i zapytał mnie, czy pójdziemy kiedyś razem na lunch :) Wytłumaczyłam mu, że pracuję od 12:00 do 15:00 i nie mam lunchu. Później doszedł do nas jeszcze wolontariusz z Kostaryki, bo pozostali poszli do domu, a on chciał jeszcze potańczyć, ale wkrótce też znikął. Zostałam do 1:30, a potem postanowiłam wrocić do domu.

Wczoraj obudziłam się o 11:00, bo sąsiedzi zza ściany śmiali się i głośno gadali. Wzięłam prysznic i pojechałam na zakupy. Kupiłam make up, płynny eyeliner i jedzenie. Neil przysłał mi parę SMSów pytając, na który film Munka ma iść: "Erocicę" czy "Zezowate szczęśćie". Nie było mi łatwo zdecydować, ale w końcu poleciałam mu ten drugi. Wróciłam do domu, zjadłam coś i założyłam znów nową spóniczkę i drugą, bardziej elegancką bluzkę. Zrobiłam sobie makijaż i zaczęłam się nudzić, bo byłam już gotowa, a Krystian i Piotrek przyjechali po mnie dopiero po 20:00. Pojechaliśmy najpierw do Piotrka do domu, napiliśmy się i poćwiczyliśmy trochę w kuchni, a potem pojechaliśmy do Azucar w Leeds na salsa party :) Dotarliśmy tam po 23:00, a przed 1:00 musieliśmy już biec na dworzec, żeby złapać ostatni autobus do Bratfoot. Potańczyliśmy więc tylko półtorej godzinki, ale i tak było super :)
Dzisiaj sąsiedzi znów mnie obudzili głośną pseudo-muzyką i to już o 9:30! Pospałam potem jeszcze do 11:00, bo trochę ucichło. Pewnie poszli na 10:00 do kościoła, bo po 11:00 znów zaczęli grać! Krystian pojechał znów na rower, a ja obejrzałam na Internecie poczatek filmu "Martwica mózgu" (Braindead /
Dead Alive) Petera Jacksona, ale jednak wymiękłam i nie obejrzałam go do końca, tylko 2 programy Wojewódzkiego: z Leszkiem Możdżerem i Anną Czartoryską oraz z Piotrem Najsztubem i Edytą Herbuś. Później się zdrzemnęłam i posłuchałam piosenek Lady Punk i Red Hot Chili Peppers.

  
Tim Balme w "Braindead" oraz Wojewódzki i Czartoryska, który podobno się ostatnio spotykają.
niedziela, 31 lipca 2011, annad9

Polecane wpisy

  • Pozegnanie z Anglia!

    681. W poniedzialek wstalysmy z Majka rano i po poludniu pojechalysmy z ich synkiem na spacer do parku do Chorlton. Po godzinie siedzenia na placu zabaw poszlis

  • Wyprowadzka!

    680. W poniedziałek wstałam o 8:45 i na 10:00 pojechałam na ostatni masaż. Tym razem umówiłam się na godzinny masaż całego ciała. Po 11:00 wyszłam i poszłam pie

  • Cuban Fury! :)

    679. W poniedziałek wstałam o 11:00 i na 12:00 poszłam do pracy. Dostałam maila od promotora, że egzaminator zewnętrzny chce przesunąć datę mojej obrony, bo uni