Co słychać, widać i czuć w Anglii! Blog dla krewnych i znajomych królika - także tych wirtualnych. OBCYM wstęp wzbroniony!
Blog > Komentarze do wpisu
Wypowiedzenie

676.

W poniedziałek był Blue Monday, czyli ponoć najbardziej depresyjny dzień w roku :) Wstałam o 11:00 i poszłam na 12:00 do pracy, a potem w lunch. Wreszcie po 17:00 poszłam się zobaczyć z szefową i spytałam ją, czy mogłabym dostać 5-miesięczny darmowy urlop :) Odpowiedziała, że muszę zapytać szefa, więc dorwałam go po 19:00, a on powiedział, że musi najpierw z nią porozmawiać. Pieniędzy, które mi obiecał już raczej nie zobaczę, ale będę miała przynajmniej mniejsze wyrzuty sumienia, niż gdybym im w piątek po prostu wręczyła rezygnację. Jak mi nie dadzą tego urlopu, to będę mogła powiedzieć, że nie chcę odejść, ale muszę :) O 20:00 wyszłam i poszłam do domu. Zjadłam coś i usiadłam do Internetu. Pooglądałam wywiady Monty Pythonów na temat ich powrotu w 2014 roku i po 23:30 poszłam spać. We wtorek wstałam o 8:00 i poszłam na 9:00 do pracy. O 12:00 poszłam na Pilates, ale nie było miejsc. A że nie zarezerwowałam, to mnie nie wpuścili. Poszłam więc na lunch i wróciłam wcześniej do pracy. O 17:00 wyszłam i poszłam do domu, bo studentka odwołała lekcję polskiego. O 23:00 poszłam spać.


Konferencja zapowiadająca powrót Monty Pythonów i ich pierwszy od lat występ w London O2.

W środę o 9:00 obudził mnie SMS od jednej ze studentek, że nie może przyjść do pracy na 10:00, ale go olałam i poszłam dalej spać. Wstałam o 11:00 i poszłam na 12:00 do pracy. Okazało się, że student, który miał pracować od 9:00 też nie przyszedł! Czekało na mnie ze sto wiadomości i przez pierwsze dwie godziny latałam jak kot z pęcherzem, zanim wreszcie się trochę uspokoiło. O 16:00 poszłam na lunch, a pod koniec dnia pogadałam chwilę z szefem  O 20:00 wyszłam i poszłam do domu. Zjadłam kolację i przesłuchałam listę francuskich piosenek, którą mi przesłał Krystian :) A potem poszłam spać. W czwartek wstałam o 11:00 i na 12:00 poszłam do pracy. Akurat było Re-Freshers Fayre i cały dzień było strasznie głośno, więc wkrótce zaczęła mnie boleć głowa. O 16:00 poszłam na lunch, a potem o 17:00 mieliśmy zebranie recepcji, po którym szef i szefowa poprosili mnie, żebym została i powiedzieli, że za późno dałam im znać, że chcę ten bezpłatny urlop. Poradzili, żebym się nazajutrz poradziła HR. O 20:00 wyszłam i wróciłam do domu. Zjadłam kolację i usiadłam do Internetu, a po 23:00 poszłam spać.

W piątek znów nie mogłam za bardzo spać. W końcu wstałam o 8:00, po jakiś 4 godzinach snu, i na 9:00 poszłam do pracy. Najpierw zadzwoniłam do HR, a potem o 10:00 miałam zebranie z szefową, po którym zadzwoniła do szefa, żeby się dowiedzieć, co zdecydował. Potem powiedziała, że ja mam do niego zadzwonić i w czasie rozmowy ustaliliśmy, że złożę jednak wymówienie. O 11:00 miałam zebranie w sprawie Airport Pick Up do 12:30, a potem poszłam na lunch. W końcu wydrukowałam moją rezygnację i wręczyłam ją szefowej, a potem wysłałam maila do wszystkich, że w piątek 21 lutego zapraszam ich na pożegnalnego drinka po pracy do baru na dole :) Parę osób przyszło zapytać, co będę robić w Chicago i musiałam im powiedzieć prawdę, że nie wiem :) W końcu po 16:30 wyszłam z pracy i poszłam na dworzec. Po 17:00 wsiadłam w pociag do Leeds i na 18:00 pojechałam na ostatnią przed wyjazdem, podsumowującą wizytę do mojej pani shrink :) Wyszłam od niej pozytywnie naładowana o 20:00 i pojechałam do domu, gdzie dotarłam po 21:00. Usiadłam do Internatu, a potem po 23:00 poszłam spać.

W sobotę wstałam o 10:00 i usiadłam do komputera, a potem wyszłam z domu po 12:00 i poszłam na dworzec dowiedzieć się o ceny biletów na pociąg do Manchesteru. Okazało się, że nie ma żadnej różnicy, czy kupię bilet teraz czy w lutym. Potem pdjechałam do Tesco na zakupy. Wróciłam do domu i zrobiłam pranie. Zadzwoniłam też do domu przez Skype, a potem zjadłam obiad i porozmawiałam z Kasią przez telefon. Chce, żebym jej oddała myszkę, więc wkrótce nie będę mogła korzystać z laptopa w domu. Potem usiadłam znów do Internetu, aż po północy poszłam w końcu spać. W niedzielę wstałam o 9:30 i zabrałam się za przeglądanie papierów, żeby zdecydować, które zeskanować. Potem się zdrzemnęłam około 16:00, a po 17:00 wpadła do mnie Ela na herbatkę. Wyszła po 19:00 i usiadłam znów do Internetu. Potem zaczęłam oglądać bardzo ciekawy film "Rapt" (Porwanie) w reżyserii Lucasa Belvaux zainspirowany porwaniem francusko-belgijskiego przemysłowca z 1978 roku. Podobało mi się szczególnie zakończenie. Po filmie odpisałam jeszcze na maile, a potem po północy poszłam spać.


Yvan Attal jako Stanislas Graff i Anne Consigny jako jego żona w bardzo dobrym filmie "Rapt".
poniedziałek, 27 stycznia 2014, annad9

Polecane wpisy

  • Pozegnanie z Anglia!

    681. W poniedzialek wstalysmy z Majka rano i po poludniu pojechalysmy z ich synkiem na spacer do parku do Chorlton. Po godzinie siedzenia na placu zabaw poszlis

  • Wyprowadzka!

    680. W poniedziałek wstałam o 8:45 i na 10:00 pojechałam na ostatni masaż. Tym razem umówiłam się na godzinny masaż całego ciała. Po 11:00 wyszłam i poszłam pie

  • Cuban Fury! :)

    679. W poniedziałek wstałam o 11:00 i na 12:00 poszłam do pracy. Dostałam maila od promotora, że egzaminator zewnętrzny chce przesunąć datę mojej obrony, bo uni