Co słychać, widać i czuć w Anglii! Blog dla krewnych i znajomych królika - także tych wirtualnych. OBCYM wstęp wzbroniony!
Blog > Komentarze do wpisu
Sauna za darmo :)

677.

W poniedziałek wstałam o 11:00 i na 12:00 poszłam do pracy. Po drodze weszłam do sklepu i kupiłam proszki od bólu głowy, więc spóźniłam się parę minut, ale nikt nic nie powiedział. O 16:00 poszłam na lunch, a potem siedziałam na Facebooku i rozmawiałam z babką z Finansów :) W końcu o 20:00 wyszłam i poszłam do domu. Zjadłam coś, posiedziałam trochę w sieci, a potem po 23 poszłam spać. We wtorek wstałam o 8:00 i poszłam na 9:00 do pracy. O 12:00 poszłam na Pilates, chociaż mi się nie chciało, więc pół lekcji przespałam, a potem zjadłam lunch. W końcu o 17:00 poszłam do Boardroom na spotkanie mojego stowarzyszenia, ale przyszła tylko nasza Sekretarz, więc posiedziałam z nią, a potem po 17:30 przyjechała moja studentka i miałyśmy ostatnią lekcję polskiego. Po 19:00 odwiozła mnie do domu, gdzie nowy sąsiad zapraszał mnie na kolację, ale nie skorzystałam, tylko poszłam do siebie i usiadłam do Internetu. Zjadłam coś i zamiast jechać do Leeds na urodziny kolegi, już po 22:00 poszłam spać!

W środę o 11:00, po 12 godzinach snu, obudził  mnie budzik i na 12:00 poszłam do pracy. O 15:00 miałam zebranie z szefową i szefem. Potem poszłam na lunch, a później siedziałam do 20:00 sama w pracy, zanim wreszcie wyszłam i poszłam do domu. Zjadłam coś, a potem o 21:00 przyszła Kasia i zabrała swoją myszkę, bo tymczasem przyniosłam sobie inną z pracy. Wyszła po 22:00, a ja obejrzałam dwie części serialu "Gry wojenne" Dariusza Jabłońskiego o pułkowniku Kuklińskim, bo przeczytałam, że Pasikowski nakręcił o nim film "Jack Strong". W końcu po północy poszłam spać. W czwartek wstałam przed 9:00 i na 10:00 pojechałam na masaż. Potem po drodze zrobiłam zakupy, zaniosłam je do domu, a później poszłam na 12:00 do pracy. Poszłam na lunch, a potem o 20:00 wyszłam z pracy i po drodze do domu weszłam do Polskiego Klubu. Chciałam tam zrobić Leaving Do 19 lutego, ale okazało się, że jest zamknięty w środy. W domu zjadłam coś, usiadłam do Internetu i poszłam spać po 22:00.

  
Pułkownik Ryszard Kukliński oraz Mariusz Dorociński i Władysław Pasikowski na planie filmu o nim.

W piątek wstałam o 8:00 i poszłam na 9:00 do pracy. Po 11:00 zadzwoniła Sue z International Office i spytała, czy mogę pomóc. Poszłam więc do jednego z naszych akademików, gdzie tłumaczyłam dla matki polskiej studentki, która miała załamanie nerwowe. Razem z matką i pielęgniarką pakowały jej rzeczy, żeby zabrać ją do Polski. W tym czasie Sue zarezerwowała im bilety na niedzielę rano, a potem jak już pojechały, zostałą, żeby spakować resztę rzeczy i wysłać je z powrotem kurierem. Wróciłam do pracy po 14:00, więc nie udało mi się już kupić nic ciepłego do jedzenia na lunch! Zjadłam więc frytki w barze na dole, a potem wróciłam do pracy. Szefowa wyszła po 15:00, a ja o 16:45 :) Podjechałam do Tesco na zakupy, a potem wróciłam do domu. Pojawił mi się jakiś wirus, który uniemożliwiał mi obejrzenie czegokolwiek na Youtubie, więc zaczęłam czyścić laptopa z podejrzanych programów. W końcu obejrzałam resztę odcinków serialu "Gry wojenne", a potem po 1:00 w nocy poszłam spać.

W sobotę wstałam przed 11:00 i usiadłam do komputera. Zjadłam śniadanie i wróciłam do łóżka :) Zdrzemnęłam się trochę, a potem po 14:30 poszłam na saunę. Siedziałam półtorej godziny na zmianę w saunie, steam roomie, jacuzzi i na basenie, aż wreszcie wyszłam przed 17:00 i wróciłam do domu. Zjadłam obiad i znów się zdrzemnęłam. Miałam o 19:00 spotkać się w 1in12 z Conradem i Susaną, ale on odwołał, a mnie rozbolała głowa, więc przełożyliśmy to na następną sobotę. Później wstałam i usiadłam do Internatu, aż po północy poszłam spać. W niedzielę rano sasiedzi mnie obudzili ze dwa razy, ale wstałam dopiero po południu i zjadłam śniadanie. Potem zadzwoniłam do domu przez Skype, a później obejrzałam dwa ostatnie filmy, jakie miałam przegrane od Jacqueline, jak mieszkaliśmy razem - najpierw "Va, vis et deviens" (Live and Become), a potem "La rafle" (Round Up / Obława). Oba były bardzo wzruszające. Potem zabrałam się znów za przegladanie papierów i wreszcie po 1:30 poszłam spać.
  
Yael Abecassis, Roschdy Zem i Moshe Agazai (Va, vis...) oraz Melanie Laurent i Jean Reno (La rafle).
niedziela, 02 lutego 2014, annad9

Polecane wpisy

  • Pozegnanie z Anglia!

    681. W poniedzialek wstalysmy z Majka rano i po poludniu pojechalysmy z ich synkiem na spacer do parku do Chorlton. Po godzinie siedzenia na placu zabaw poszlis

  • Wyprowadzka!

    680. W poniedziałek wstałam o 8:45 i na 10:00 pojechałam na ostatni masaż. Tym razem umówiłam się na godzinny masaż całego ciała. Po 11:00 wyszłam i poszłam pie

  • Cuban Fury! :)

    679. W poniedziałek wstałam o 11:00 i na 12:00 poszłam do pracy. Dostałam maila od promotora, że egzaminator zewnętrzny chce przesunąć datę mojej obrony, bo uni