Co słychać, widać i czuć w Anglii! Blog dla krewnych i znajomych królika - także tych wirtualnych. OBCYM wstęp wzbroniony!
RSS
niedziela, 24 lutego 2013
Go Bratfoot! :)

626.

W poniedziałek wstałam po 11:30 i podjechałam na 13:00 do pracy. Po drodze kupiłam sobie coś na śniadanie i na lunch, bo w domu nic już nie zostało :) Zapomniałam, że jak pracowałam w zeszłym tygodniu w środę, to zostawiłam jedzenie w lodówce, bo zapomniałam zabrać to, co zostało! Wyszłam o 20:00 i posżłam do Tesco na zakupy. Wróciłam z nimi do domu i nie dotarlam znów na salsę. Usiadłam do komputera i zanim poszłam spać było już po północy. We wtorek wstałam o 8:30 i pojechałam Free Busem do pracy na 10:00. Na 12:00 poszłam na Pilates, a potem zjadłam ten lunch z zeszłego tygodnia :) O 17:00 poszłam do Activities Room na pokaz filmu "Fargo". Dotarł na niego tylko jeden Exec i obejrzeliśmy go we dwójkę, choć oboje już ten film widzieliśmy. Po filmie poszłam do domu i obejrzałam dodatki na DVD, m.in. dokument "Minesotta Nice". Spać poszłam po 2:00.

  
Frances McDormand jako Marge Gunderson w filmie "Fargo" oraz koszulka z serii Minnesota Nice.

W środę budzik obudził mnie o 10:00, bo miałam iść na przymierzanie okularów do Eye Clinic. Ale nie chciało mi się wstać, więc pospałam do 12:30 i pojechałam do pracy, a do Eye Clinic poszłam po 15:30 w czasie lunchu. Wyszłam z pracy przed 20:00 i po drodze do domu weszłam do Tesco. Potem usiadłam do Internetu i spać poszłam po północy. W czwartek wstałam po 11:00, wzięłam kąpiel i na 13:00 podjechałam do pracy. Wyszłam o 20:00, znowu wzięłam kąpiel i usiadłam do sieci. Spać poszłam po 1:00. W piątek wstałam o 9:00 i podjechałam na 10:00 do pracy. Większość dnia spędziłam w Advice Centre. Poszłam tylko na lunch i na zebranie z babkami z recepcji. Wyszłam o 17:00 i podjechałam Free Busem do Tesco. W domu byłam po 18:00 i weszłam na Internet. Spać poszłam znów po północy.

Wczoraj obudziłam się po południu i najpierw usiadłam do Internetu i pół dnia spedziłamna Facebooku. Parę znajomych osób wybierało się nazujtrz na Wembley na mecz Bratfoot City kontra Swansea.
Drużyna Bratfoot City grała po raz pierwszy od 17 lat o Puchar Anglii. Ostatnio zagrali na Wembley w 1996, a ostatnio zdobyli Puchar Anglii w piłce nożnej w 1911, kiedy Bratfoot było ponoć piątym najbogatszym miastem na świecie! :) Znajomy wrzucz tej okazji na Facebooka piosenki wykonawców pochodzacych z Bratfoot (Smokie, Kiki Dee i NMA). W końcu zabrałam się za pisanie i tak dobrze mi szło, że nie poszłam na imprezę salsową. Spać poszłam po 4:00. Dziś obudziłam się przed południem, ale poszłam dalej spać i wstałam dopiero po 14:00. Zabrałam się za gotowanie, zrobiłam pranie i znów przesiedziałam cały dzi na Internecie, a potem zabrałam się za poprawianie tego, co napisałam. Bratfoot City niestety przegrało 0 do 5, ale sam fakt, że grali na Wembley był już wielkim sukcesem :)

  
Smokie: "Don't Play Your Rock'n'Roll" oraz Kiki Dee i Elton John: "Don't Go Breaking My Heart".

  
New Model Army oraz zupełnie mi nieznany zespół One Direction (w środku Zayn Malik z Bratfoot).
niedziela, 17 lutego 2013
Impreza do białego rana! :)

625.

W poniedziałek po północy zamiast iść spać zaczęłam oglądać na iPlayer rozdanie brytyjskich nagród filmowych BAFTA! :) Zasnęłam dopiero jak dochodziła 4:00 w nocy. Potem pospałam do południa, aż wreszcie coś zjadłam i zabrałam się za moją pracę doktorancką. Cały dzień siedziałam w książkach i z laptopem. Wieczorem wzięłam kąpiel i poszłam na salsę. Nasi nauczyciele pojechali na kongres do Amsterdamu, więc uczyła nas babka z Leeds. Wróciłam do domu i zamiast iść spać włączyłam przekaz na żywo ze ślubu pewnego reżysera, w którym zadurzyłam się dwa lata temu w trakcie Bratfootzkiego Festiwalu Filmowego :) Jesteśmy przyjaciółmi na Facebooku, ale pewnie mnie nawet nie pamięta :) Ponieważ ślub brał w Stanach, to była różnica czasowa, więc postanowiłam iść spać zanim go zobaczyłam. Widziałam tylko przygotowania i będę musiała poczekać aż wrzuci zdjęcia na Facebooka :)

We wtorek był Pancake Day, czyli po naszemu Śledzik :) Wstałam przed 11:00 i podjechałam na 12:00 do Unique na Pilates. Potem poszłam do Student Central, bo jakiś szef kuchni robił naleśniki. Kupiłam dwa za 1.25, więc nie tak źle :) Jeden był z cytryną i cukrem, a drugi z dżemem. Potem poszłam do biblioteki i siedziałam z laptopem do 16:45 spisując cytaty z książek historycznych o Polsce do mojej pracy doktorskiej. Potem poszłam na pokaz naszego stowarzyszenia i tym razem obejrzeliśmy w 7 osób "Casablancę", która nawet mi się podobała, choc była dość szowinistyczna :) Potem wróciłam znów do biblioteki, bo tych książek było bardzo dużo i wyszłam z niej o 21:00, jak już zgłodniałam :) Wróciłam do domu i obejrzałam dodatki na DVD, m.in. dokument o "Casablance". W końcu po 2:00 poszłam spać.

W środę po 9:00 obudziły mnie hałasy za oknem, bo jakaś parka się na siebie darła! Poszłam dalej spać i wstałam dopiero po 11:30. Zobaczyłam przez okno, że w międzyczasie znów zaczął padać śnieg! W dodatku coś mi się pomyliło i zapomniałam, że mam do pracy na 12:30 i wyszłam za późno z domu. Podjechałam do pracy Free Busem na 13:00 i zwaliłam winę za spóźnienie na śnieg :) Posiedziałam do 19:30, ale strasznie się wynudziłam, więc powiedziałam studentowi, z którym pracowałam, że idziemy do domu. Na szczęście śnieg przestał padać, ale było przez niego dość ślisko. Poszłam po drodze do Tesco po coś do jedzenia na następnych parę dni, a potem po 20:00 dotarłam do domu. Zjadłam coś i obejrzałam bardzo dobry film "Shaolin" z Andym Lau i Jackiem Chanem, a spać poszłam po 2:30.

  
Humphrey Bogart i Ingrid Bergman w klasyku "Casablanka" oraz Jackie Chan i Andy Lau w "Shaolin".

W czwartek były tzw. Walentynki, czyli V-Day :) Pospałam do południa, a potem wzięłam się dalej za research. Zrobiłam pranie, zjadłam coś i praktycznie cały dzień spędziłam w sieci. Nie poszłam ani na żaden film, choć byłam zaproszona na dwa pokazy ani nawet na demonstrację zorganizowaną przez One Billion Rising (http://onebillionrising.org/) czyli po polsku Nazywam się Miliard) choć to był najlepszy powód jaki mogłabym sobie wyobrazić, żeby wyjść tego dnia z domu. Ale tak dobrze mi szło szukanie cytatów do moje pracy doktorskiej, że dopiero o 5:00 poszłam spać! Na szczęście znajomy fotograf poszedł na Bratfoot: One Billion Rising i potem mogłam sobie obejrzeć jego zdjęcia na Facebooku (jedno z nich poniżej). Za rok nauczę się choreografii i pójdę zatańczyć "Break the Chain"!

W piątek wstałam w południe i coś zjadłam, a póżniej usiadłam znowu do komputera. Wieczorem sąsiadka przyniosła mi pieniądze za Internet. Zjadłam coś, wzięłam kąpiel, ubrałam się i pobiegłam na dworzec, żeby złapać autobus o 21:40 :) Podjechałyśmy nim z Kasią do Ali i tam wręczyłyśmy Kasi kartki urodzinowe oraz wino i czekoladki, bo w poniedziałek ma urodziny. Potem wsiadłyśmy w samochód i pojechałyśmy do Leeds na Rumba Picante. Impreza była jak zwykle świetna, ale jakoś strasznie szybko mi czas zleciał i zanim się obejrzałam już było po 2:00 w nocy! Pod koniec zatańczyłam z chłopakiem, który chciał mnie potem odwieźć do domu :) Ale ustaliłyśmy, że po imprezie wracamy do Ali na after party :) Dziewczyny zaprosiły jeszcze dwóch Polaków - Piotrka i takiego Krzyśka.

Pojechalismy w piatkę do Ali i piliśmy, gadaliśmy głupoty i kręciliśmy hula hop! :) Dawno się tak nie uśmiałam! Impreza trwała do 9:00, choć pod koniec to wszyscy już mieliśmy zejście :) Nie mogliśmy się jakoś zebrać wi wyjść :) W końcu poszłam z Kasią na autobus i w domu byłam o 10:00. Nie usiadłam nawet do Internetu, tylko poszłam od razu prosto spać! :) W sobotę wstałam o 17:00 i zjadłam coś, a potem posiedziałam w sieci i znów nic nie napisałam. Obejrzałam za to film "True Legend" i znów poszłam późno spać. Dzisiaj wstałam w południe i usiadłam znów do Internetu. Potem zaczęłam coś pisać, ale strasznie topornie mi szło. Zrobiłam pranie i zdrzemnęłam się trochę, bo nadal byłam nieprzytomna. Potem porozmawiałam z rodziną przez Skype'a i usiadłam znów do pisania.

  
One Billion Rising w Bratfoot oraz Vincent Zhao (znany też jako Man Cheuk Chiu) w "True Legend".
poniedziałek, 11 lutego 2013
Znowu śnieg?! :)

624.

W poniedziałek wstałam z trudem po 11:00 i dotarłam do pracy Free Busem na 13:00. Zapomniałam po drodze wejść na pocztę po formularz D1
o wydanie prawa jazdy, na szczeście szef Advice Centre szedł na pocztę i przyniósł mi  ten formularz. Doszło też zaświadczenie z Polski, potwierdzające kiedy zdałam prawko, musiałam więc tylko wszystko wypełnić. Wyszłam z pracy o 20:00 i poszłam do Sports Centre. Mój znajomy miał akurat trening klubu Climbing na ściance, więc popatrzyłam jak się wspina. Później drugi znajomy mnie podwiózł na salsę. Lekcja już się zaczęła, więc dołączyliśmy w trakcie, ale nic nie straciliśmy :) Potem zapłaciliśmy po 5 funtów za cały semestr, bo oboje studiujemy. Zatańczyłam tylko jeden taniec po lekcji i wyszłam, żeby mnie ten znajomy podwiózł do domu, bo pogoda była brzydka i padało, więc nie chciało mi się wracać piechotą. W nocy znowu spadł śnieg!

We wtorek obudziłam się po 8:30 i podjechałam Free Busem na 10:00 do pracy. Wciąż padał śnieg, ale na szczęście szybko topniał. Na 12:00 poszłam na Pilates, a potem na zebranie z babkami z recepcji. Później zjadłam lunch i o 15:00 poszłam na zebranie z babkami z Room Booking :) O 17:00 wyszłam z pracy, a że chłopak z naszego stowarzyszenia, który miał wszystko podłączyć nie dotarł, to sama musiałam się wszystkim zająć. Przyszły trzy osoby, żeby obejrzeć klasyczny czarno-biały horror "Nosferatu" z 1922 roku. Poprosiłam jednego z naszych Ecexs, żeby po filmie zaniósł wszystko do recepcji, a sama pojechałam do Leeds. Na szczęście śnieg już nie padał, tylko deszcz :) Po drodze do mojej pani shrink doszłam do wniosku, że chcę sobie zrobić przerwę i zaoszczędzić. Porozmawiałyśmy o mojej pracy doktoranckiej. Wyszłam od niej po 20:30 i wróciłam do domu.

W środę obudził mnie SMS od siostry, ale poszłam dalej spać. W końcu wstałam i podjechałam na 12:30 do pracy, a po drodze weszłam na pocztę i wysłałam formularz D1. W pracy najpierw poszłam na zebranie ze studentami, których teraz jestem przełożoną :) Później zaczęłam tłumaczyć formularz, który dostałam mailem z agencji tłumaczeń. Tuż przed 20:00 wyszłam i podbiegłam do Muzeum Mediów, gdzie byłam umówiona z Kasią. Poszłyśmy na "Django Unchained" (Django), czyli  najnowszy film Quentina Tarantino. Podobał mi się, ale mnie nie powalił :) Potem odprowadziłam Kasię na Interchange i po 23:00 byłam w domu. Weszłam na Facebooka, a później zabrałam się dalej za ten formularz. Ugotowałam też sobie lunch na następny dzień i kupiłam wreszcie bilet do Polski na czerwiec. Musiałam ruszyć swoje oszczędności, bo z mojej pensji nie jestem już w stanie się utrzymać. W końcu po 2:30 poszłam spać.

  
Ścianka do wspinaczki w naszym Sports Centre oraz Christoph Waltz i Jamie Foxx w "Django".

W czwartek rano po 9:30 znów mnie obudził SMS, tym razem od Ali! Usiadłam więc znów do tłumaczenia tego formularz. Potem przesłałam go dziewczynom do przejrzenia, żeby mi powiedziały, czy dobrze się to czyta i czy jest zrozumiały. Na 13:00 podjechałam Free Busem do pracy i najpierw na 13:30 poszłam znów na zebranie z dwoma pozostałymi studentami, a potem o 15:00 na kolejne, tym razem z głównym szefem i szefową na temat mojego stanowiska. Wymyśliliśmy dla mnie kolejny "job title" i tym razem mam być Administratorem albo Supervisorem :) Wszystko mi jedno, jak mnie będą nazywać, byle mi dali więcej pieniędzy! :) A od tytułu własnie i zakresu moich obowiązków zależy, czy mi dadzą wyższy "grade"! Potem o 16:00 poszłam na następne zebranie, tym razem ze stowarzyszeniami przy okrągłym stole. Później poszłam na lunch i o 20:00 do domu piechotką. Zjadłam kolację i poszłam spać.

W piątek wstałam po 8:00 i pojechałam na 9:00 na masaż, a potem na 10:00 do pracy. Wysłałam agencji tłumaczenie formularza. Po lunchu usiadłam w Advice Centre, a potem o 17:00 wyszłam z pracy i Free Busem podjechałam do Tesco na zakupy, bo tam mają produkty bezglutenowe. Po 18:00 byłam już w domu, zjadłam kolację, przebrałam się i o 20:45 spotkałam sie z Kasią na Interchange'u. Pojechałyśmy do Saltaire na imprezę Noche Latina z zespołem Salsa Como Loco i Omarem Puente na skrzypcach. Zatańczyłam parę fajnych tańców, a na koniec nauczyciel tańca son dał mi swoją wizytówkę, chociaż jest żonaty! W domu byłam po północy, bo podwiózł nas znajomy. Posiedziałam w sieci do 1:30, a potem poszłam spać. W sobotę wstałam przed południem, wzięłam kąpiel i odpisałam na maila od pana Jerzego Stuhra! Umówiliśmy się na spotkanie, jak będę w czerwcu w Polsce. Resztę dnia spędziłam na czytaniu. W niedzielę wstałam przed południem i przegadałam pół dnia z rodziną przez Skype'a. Obejrzałam "Taksówkarza", a potem dalej czytałam o Kieślowskim.

     
Jerzy Stuhr  - tak wygladał kiedyś (takim go pamiętam) i dziś oraz Robert DeNiro jako "Taxi Driver".
niedziela, 03 lutego 2013
Sushi po przerwie :)

623.

W poniedziałek wstałam przed 11:00 i pojechałam Free Busem do pracy. Potem wróciłam do domu po 20:00 i znowu zamiast iść na salsę usiadłam do Internetu i zaczęłam oglądać dziewiąty i ostatni sezon "Scrubs". Tym razem był to jakby spoof serialu skupiający się na czwórce nowych bohaterów, studentach szkoły medycznej. Nawet nazwa się zmieniła ze "Scrubs" na "Scrubs. Med School". Spać poszłam dopiero po 1:00. We wtorek wstałam po 8:30 i podjechałam na 10:00 do pracy Free Busem. O 12:00 poszłam na Pilates, a po 17:00 na pokaz naszego stowarzyszenia. Tym razem pokazaliśmy "The Maltese Falcon" (Sokół maltański), który średnio mi się podobał, a po filmie odbyło sie zebranie IFSoc. Potem poszłam po drodze do Tesco i w domu byłam o 20:00. Obejrzałam na Youtube ostatnie odcinki ostatniego sezonu "Scrubs", bo nowa formuła się nie przyjęła i serial zakończono :( Potem obejrzałam jeszcze dokument o filmie Johna Houstona i dopiero wtedy zaczęłam doceniać "Sokoła maltańskiego" i jego znaczenie dla kina. Spać poszłam znów po 1:00. W środę wstałam po 11:00 i na 12:30 podjechałam do pracy Free busem. O 14:00 poszłam zobaczyć nowy budynek uniwerku. Wyszłam o 20:00 i poszłam prosto do domu. Spisałam oba liczniki na wodę i prąd, bo mi nowa firma zarządzająca budynkiem podała kod, który otwiera drzwi do pomieszczenia z licznikami. Potem weszłam do wanny, zjadłam coś i usiadłam do Internetu. Zobaczyłam, że w styczniu przekroczyłyśmy z sąsiadką limit Internetu! Domyśliłam się, że to pewnie przez te 9 sezonów "Scrubs"! Będę musiała w przyszłym miesiącu dopłacić 15 funtów za Internet! Spać poszłam wcześniej, o północy.

  
Bohaterowie ostatniego sezonu "Scrubs" oraz Mary Aston i Humprey Bogart w "Sokole maltańskim".

W czwartek wstałam o 8:30 i na 9:30 zajechałam na uniwerek na Refreshers Fayre. Razem z chłopakiem z BSC przygotowaliśmy nasz stolik, który wspódzieliliśmy, a potem on zniknął, a ja siedziałam do 11:00, próbując jednocześnie uruchomić notebooka. W końcu mi się to udało i otworzyłam na nim nasze strony internetowe, żeby je prezentować zainteresowanym studentom. Znalazłam też fragment "Reservoir Dogs" na Youtube i puszczałam go w kółko, kiedy nie używałam komputera, żeby coś na tym stoliku przyciągało wzrok :) O 11:00 poszłam do pracy, bo obiecałam szefowej, że zacznę wcześniej. Anulowałam mailowo moje konto na LoveFilm, żeby nie przekroczyć znów limitu w przyszłym miesiącu! O 14:00 poszłam na godzinną przerwę i zdrzemnęłam się pół godzinki w Staff Room na tyłach biura :) Potem wróciłam w ten kierat, a drugą przerwę wzięłam dopiero jak się uspokoiło. Poszłam do biblioteki po książkę Normana Daviesa "Boże igrzysko", bo jest mi potrzebna do mojej pracy doktorskiej. A potem spytałam szefa, czy mogę iść wcześniej do domu i mnie puścił! Była 19:00, więc czekałam na ostatni Free Bus, ale nie przyjeżdżał, zdecydowałam więc, że pójdę do sklepu. Po drodze minął mnie autobus :) Weszłam do Tesco i kupiłam sobie warzywka i hummus :) Poszłam do domu i weszłam do wanny. Usłyszałam głosy za ścianą i domyśliłam się, że mam nowych sąsiadów. Obie moje sąsiadki poszły się z nimi przywitać i pukały do moich drzwi, ale byłam już w łóżku i piżamie, więc im nie otworzyłam. Obejrzałam dość ciekawe dodatki na DVD "Sokoła maltanskiego" i poszłam spać po 24:00.

W piątek obudziłam się po 8:30 i podjechałam Free Busem do pracy na 10:00. Siedziałam cały dzień w Advice Centre, wykonując robotę głupiego i uzupełniając naszą bazę danych. Szefowa zamknęła recepcję o 16:30, ale ja musiałam czekać do 17:00 na zdjęcie mojego stowarzyszenia. Było nas tylko czworo, ale bawiliśmy się całkiem nieźle na tej sesji, i na koniec zrobiliśmy sobie nawet zdjęcie jako Aniołki Charliego, a później żywy napis "FILM" :) Potem podjechałam Free Busem do Morrisona na zakupy, więc w domu byłam dopiero po 18:00 i najpierw weszłam do wanny, a potem do łóżka. Zdrzemnęłam się od około 19:00 do 23:00, a potem usiadłam do Internetu. Spać poszłam po 1:00. W sobotę obudziłam się przed południem i zjadłam śniadanie, a potem poszłam do Bootsa po make up i tam wsiadłam we Free Busa pod uniwerek. Stamtąd podjechałam autobusem do Tesco, w którym mają wszystkie składniki potrzebne do sushi. Zrobiłam też zakupy na cały tydzień i po 16:00 byłam w domu. Zaczęłam gotowanie :) Ala dojechała po 18:00, a Kasia dopiero po 19:00, jak już kończyłyśmy zwijać maki :) Zjadłyśmy, a potem pojechałyśmy na Calle Ocho i dobrze się bawiłam. Zatańczyłam parę razy ze starszym znajomym z Manchesteru, który prawił mi komplementy. Spać poszłam po 4:00 rano! :) W niedzielę budziłam się i przysypiałam przez pół dnia. W kóńcu wstałam i zjadłam śniadanie, a potem zadzwoniłam do domu i porozmawiałam z mamą przez SKype'a. Później zaprosiłam sąsiadki na sushi. Jak wyszły wstawiałam pranie i usiadłam do Internetu. Przed snem obejrzałam "Et apres" (Afterwards / Potem) i "Le dernier vol" (The Last Flight / Niebo nad Saharą) - oba takie sobie.

  
Romain Duris i John Malkovich w "Et apres", 
Guillaume Canet i Marion Cotillard w "Le dernier vol".