Co słychać, widać i czuć w Anglii! Blog dla krewnych i znajomych królika - także tych wirtualnych. OBCYM wstęp wzbroniony!
RSS
niedziela, 11 maja 2008
W tak zwanym międzyczasie :)

412.

Ostatnio nie pisałam bloga i rzadko odpisywałam na maile. Było to spowodowane swoistą depresją z powodu braku pracy i przesileniem wiosennym :) Teraz jest już lepiej, ale od teraz mam zamiar się tutaj dzielić jedynie najważniejszymi wydarzeniami i przemyśleniami, których nie da się uchwycić na zdjęciach. Ale moja strona ze zdjęciami www.fotki.com/annad9 będzie teraz podstawowym dowodem na to, że żyję i źródłem informacji na temat tego, gdzie ostatnio byłam i co widziałam. Tutaj chciałabym pisać głównie o filmach, przedstawieniach, koncertach i innych imprezach kulturalnych. Pojawią się też na pewno ważne dla mnie wydarzenia, czy też ciekawostki związane z życiem w innym kraju i wynikające z różnic kulturowych :) A oto brakujące dwa miesiące w skrócie :)

W połowie marca poleciałam do Polski i zwiedziłam z Severine Warszawę, Trójmiasto (Gdańsk, Sopot i Gdyni oraz Wejherowo :) Kazimierz Dolny oraz Kraków i okolice: Oświęcim, Nową Hutę i Wieliczkę, ale niestety kopalnia soli była już zamknięta. Wyjazd był bardzo udany, ale po powrocie znowu zaczęły się schody. Miałam interview na uniwerku, ale pracy nie dostałam. Żeby nie siedzieć w domu i się nie zadręczać myślami, pojechałam jako pomocnik na jednodniową wycieczkę z uniwerku do Walii Północnej. Zabrała się ze mną Kinga, która też nie miała pracy. Potem wybrałyśmy się też razem do Leeds na zakupy :) Kiedy człowiek nie pracuje, to ma więcej czasu na wydawanie pieniędzy (które niestety szybko topnieją :) A ja miałam do wydania 25 funtów w sklepie HMV i 25 w księgarni Waterstones - tyle warte karty dostałam odchodząc z pracy. Stwierdziłam, że w Leeds będzie większy wybór. W HMV kupiłam 2 stare płyty REM oraz najnowszą, która właśnie tego dnia trafiła do sklepów. Jeszcze nigdy nie kupiłam takiej nowości! :) W Waterstones kupiłam podręczniki do egzaminu z Życia w UK, który trzeba zdać, żeby dostać brytyjskie obywatelstwo.

Na początku kwietnia pojechałam na kolejną wycieczkę z uniwerku - tym razem do malowniczego miasteczka Skipton, gdzie zwiedziłam zamek, oraz do wapiennych skałek w Malham. Zabrała się ze mną Gosia oraz nasza znajoma Agata i chłopak, którego poznała przez Internet. Na jego prośbę umówiliśmy się, że wyciągnę moich studentów polskiego na piwo, żeby mógł z nimi porozmawiać po angielsku i może wymienić się z kimś przysługą: polski za angielski. Skałki w Malham są niesamowite - to prawie księżycowy widok :) Zdjęcia z wszystkich podróży, także z ostatniej wyprawy do Cumbrii z Majką, można zobaczyć na mojej stronie http://public.fotki.com/annad9. Spędziłyśmy tam mój ostatni weekend wolności :) Zaraz potem poszłam do pracy, bo nie mogłam być już dłużej bezrobotna. Szczególnie, że państwo w końcu nie zapłaciło mi ani pensa. Okazało się, że chcą abym doniosła jeszcze jakieś papiery, ale nie miałam już ani siły ani ochoty. Przez tydzień byłam chora i w ogóle nie wychodziłam z domu. A poza tym stwierdziłam, że dla 50 funtów tygodniowo nie warto się poniżać. Jak zwykle uniosłam się honorem i jak zwykle źle na tym wyszłam :)))

Do połowy kwietnia byłam parę razy w kinie i raz w teatrze Alhambra, na wspaniałym przedstawieniu Nederlands Dans Theater. Uwielbiam balet nowoczesny, a ten był naprawdę niesamowity, szczególnie pierwsza część "Silent Screen" do muzyki Philipa Glassa(tu fragment: http://www.youtube.com/watch?v=FJ1pr5VHFpg). Do kina natomiast wybrałam się na kolejny oscarowy film "There Will Be Blood" (Poleje się krew) z Danielem Day Lewisem. To była dość śmieszna historia, bo wcześniej odezwał się do mnie "po latach" Patryk i umówiliśmy się SMSami do kina na 18. Dał mi znać, że się trochę spóźni, tymczasem minęło 25 minut reklam, a jego nadal nie było. Potem skończył się film, który trwa 2 i pół godziny. I dopiero jak po filmie włączyłam komórkę, okazało się, że Patryk poszedł do innego kina! A że w Bratfoot są tylko dwa, to poszedł do tego drugiego, bo myślał, że tam się umówiliśmy! :))) Obejrzał też zupełnie inny film, ale mój był dużo lepszy :) Jest w nim parę niezapomnianych scen. Większość z najlepszych dialogów można znaleźć na stronie imdb (http://www.imdb.com/title/tt0469494/quotes). Polecam!

  

Scena z baletu "Silent Screen" oraz Paul Dano i Daniel Day Lewis w "Poleje się krew".

Z Patrykiem udało mi się później spotkać i obejrzeć parę odcinków serii "Nowa Europa" Michaela Palina na DVD. A do kina wybrałam się jeszcze ze znajomymi na "U2 3D"! :) Był to zapis koncertu zespołu w formacie IMAX. Niesamowicie się to ogląda. Chwilami jesteśmy na scenie z zespołem, a kiedy indziej latamy nad publicznością :) Miałam teraz lepszą widoczność, niż na koncercie U2, na którym byłam na warszawskim Służewcu :))) W dodatku muzyka była na tyle głośno, że mogłam sobie śpiewać, spokojna, że nikt mnie nie słyszy :) Jedyny minus, to fakt, że wszyscy siedzieli jak mumie i byłam jedyną osobą, której fotel aż cały chodził :))) Ten film też gorąco polecam. Bardzo mi się podobał motyw telefonów komórkowych zamiast zapalniczek :) Oraz napis "Coexist" z symbolami trzech największych religii. I ciekawa jestem, czy w Polsce są polskie napisy, kiedy Bono przemawia do publiczności. Teraz obiecałam sobie, że wybiorę się na koncert REM w ramach trasy promującej ich najnowszą płytę "Accelerate", która bardzo mi się podoba.

  

Michale Palin w Wieliczce i Bono na scenie w czasie trasy koncertowej "Vertigo".

Ostatnio przypomniałam sobie na DVD "Drżące ciało" Pedro Almodóvara, które pożyczył mi Patryk. Byłam też na najnowszym filmie Mike'a Lee "Happy-Go-Lucky" (Głupie szczęście), zachęcona przez Majkę. Początkowo trochę mi się dłużył, a główna bohaterka działała mi na nerwy, ale z czasem dałam się wciągnąć fabule i kiedy film się skończył, byłam nim zachwycona. Dawno nie widziałam tak dojrzałego obrazu życia 30-latków, pełnego pozytywnej energii. Większość moich znajomych miała podobne zdanie, a Tom stwierdził nawet, że główna bohaterka przypominała mu cały czas naszą znajomą Hiszpankę, Esthere :) Sarah z mojej byłej roboty wybrała się ze mną na ten film. Ostatnio widziałam ją parę razy, bo Damian z Psychologii odchodził z pracy, więc najpierw spotkałam się z nią, żeby podpisać dla niego kartkę, a potem na jego imprezie pożegnalnej. Było tam parę osób z mojej byłej pracy, ale dobrze się bawiłam :) A z Damianem spotkałam się jeszcze na drinku tydzień później, zanim na dobre wyjechał z Bratfoot i przeprowadził się pod Birmingham. Będzie na tamtejszym uniwerku robić doktorat.

  

Młody Javier Bardem w "Drżącym ciele" oraz Sally Hawkins w "Głupim szczęściu".